Nowy filtr ocen pasażera w aplikacji Uber. Krok w dobrą stronę, ale…
Uber wprowadził ostatnio funkcję, na którą wielu kierowców czekało od lat — możliwość filtrowania przyjmowanych kursów według minimalnej oceny pasażera. To narzędzie, które w teorii może realnie poprawić komfort pracy, ograniczyć liczbę ryzykownych kursów i zwiększyć nasze bezpieczeństwo. Niestety, w praktyce pojawia się poważny problem, który sprawia, że funkcja ta jest dużo mniej użyteczna, niż mogłaby być.
Jak działa filtr ocen pasażera?
W sekcji Preferencje kierowca może wybrać, jakie rodzaje usług chce obsługiwać — UberX, UberX Priority, Paczkę czy Uber Pets. Raz ustawione, te preferencje pozostają zapisane w systemie, dopóki kierowca sam ich nie zmieni.
Tuż pod nimi pojawiła się nowość: „Filtr przejazdów → Ocena pasażera”. Po jego aktywacji kierowca ustawia minimalną ocenę, od której chce otrzymywać zlecenia. Jeśli na przykład wybierze 4,7, nie dostanie kursów od osób z niższą oceną.
Na papierze brzmi to świetnie — każdy może zdecydować, z kim chce jeździć, tak jak decyduje, czy obsługuje Paczki lub Uber Pets. Niestety, pojawia się poważny zgrzyt, o którym kierowcy informują już od pierwszego dnia działania tej funkcji.
Dlaczego filtr ocen jest ważny — realna perspektywa bezpieczeństwa
Kierowcy od lat mają świadomość, że ocena pasażera to nie jest przypadkowa liczba. W przeciwieństwie do oceny kierowców, gdzie pasażerowie potrafią czasem wystawić jedną gwiazdkę „za nic”, kierowcy stosują oceny ostrożniej. Żeby pasażer miał średnią 4,6 lub niższą, musi regularnie sprawiać problemy i zbierać negatywne oceny od wielu kierowców.
Z naszych rozmów i obserwacji wynika jasno:

- oceny poniżej 4,6 to sygnał ostrzegawczy,
- oceny 4,7–4,9 uważa się za najbardziej bezpieczny przedział,
- ocena 5,0 wcale nie musi oznaczać „idealnego pasażera” — często oznacza po prostu nowe konto, bez żadnej historii zachowań.
Kierowcy mają więc naturalne powody, aby chcieć filtrować kursy według ocen.
To nie kwestia „wybrzydzania”. To kwestia tego, czy nocny kurs z obcą osobą będzie przebiegał spokojnie, czy skończy się stresem, agresją słowną, dewastacją tapicerki albo groźniejszym incydentem.
W Polsce nie brakuje przecież sytuacji, gdy kierowcy byli zastraszani, atakowani, okradani lub mieli zniszczone auta. Takie zdarzenia nie są codziennością, ale każdy z nas zna kierowcę, któremu przytrafiło się coś nieprzyjemnego — i bardzo często wspólnym elementem takich historii jest pasażer, o którym później inni mówią: „też miałem z nim problem”.
To właśnie dlatego możliwość ustawienia filtra minimalnej oceny pasażera ma ogromne znaczenie. Daje nam narzędzie profilaktyczne — coś, co pozwala uniknąć problemu zanim do niego dojdzie.
Gdzie pojawia się problem? Filtr ocen nie zapisuje się na stałe
Największe rozczarowanie dotyczy tego, że filtr ocen pasażera nie działa jak pozostałe ustawienia preferencji.
- Uber potrafi zapamiętać wybrane przez kierowcę usługi — raz ustawisz i działa.
- Natomiast filtr resetuje się za każdym razem, gdy kierowca przechodzi w tryb offline i ponownie online.
Efekt?
Kierowca, który świadomie ustawił swoje minimum, np. 4,7, po krótkiej przerwie zaczyna dostawać kursy od osób z oceną 4,4 czy 4,5.
A to przecież dokładnie te przypadki, których chciał uniknąć.
W praktyce oznacza to jedno:
filtr ocen pasażera trzeba ustawiać po KAŻDYM przełączeniu aplikacji w tryb online.
To rozwiązanie frustrujące, nielogiczne i przede wszystkim — wbrew idei bezpieczeństwa, którą Uber oficjalnie promuje. Skoro system zapamiętuje preferencje usług, dlaczego nie zapisuje preferencji tak istotnej jak minimalna ocena pasażera?
Dla kierowców to jasne: filtr oceny to nie jest gadżet. To część ochrony.
Powinien być traktowany tak samo, jak wszystkie inne trwałe ustawienia.
Co dalej? Jak powinna wyglądać poprawiona wersja tego narzędzia
Wprowadzenie filtra to zdecydowany krok naprzód i trzeba to docenić. Kierowcy od dawna prosili o możliwość odrzucania kursów od pasażerów z wyraźnie niskimi ocenami — i Uber w końcu zrobił coś w tym kierunku. To dobry znak, świadczący o tym, że platforma zaczyna poważniej podchodzić do kwestii bezpieczeństwa kierowców, szczególnie nocą i w dużych miastach.
Jednocześnie to, w jakim stanie funkcja została udostępniona, wymaga zdecydowanej poprawy. Brak trwałego zapisu ustawienia sprawia, że wielu kierowców rezygnuje z korzystania z filtra, bo po prostu nie chce pamiętać o jego ręcznym ustawianiu kilkadziesiąt razy dziennie. To marnowanie potencjału funkcji, która mogłaby naprawdę pomóc.
Najrozsądniejsze rozwiązanie jest proste:
filtr ocen powinien działać dokładnie tak samo, jak wybór usług — być zapisany w profilu kierowcy na stałe, aż do jego świadomej zmiany.
To nie tylko wygoda. To element, który może skutecznie zapobiegać sytuacjom zagrożenia, a więc powinien być priorytetem.
Do tego momentu kierowcy mogą jedynie apelować do Ubera o poprawę i zgłaszać problem przez wsparcie w aplikacji. Im więcej zgłoszeń trafi do firmy, tym większa szansa, że funkcja zostanie dopracowana — tak jak stało się to w przeszłości z kilkoma innymi narzędziami bezpieczeństwa.
